Czasami jednak na naszej drodze może się pojawić coś, co pozwoli nam odzyskać dawną wiarę w siebie. Beata w tym trudnym momencie odkrywa dawną tajemnicę. Czy wpłynie ona na jej życie?
„Bóg opuścił mnie na worku z mąką” – tak zaczyna opowieść o swoim życiu Beata, bohaterka Listów z dziesiątej wsi. Jej mąż Michał opuszcza ją dla innej kobiety i wyjeżdża do Londynu, a ona zostaje sama z dwoma synami – bez pracy i bez środków do życia. Ta sytuacja zmusza ją do powrotu do rodzinnego domu na wsi – w którym mieszka jej brat Kuba – do walki z poczuciem krzywdy i opuszczenia.
Miejscowość, w której się teraz znajduje była kiedyś piękną, sielską wsią. W tym momencie jest raczej czymś na wzór plantacji kukurydzy. Trudno tu dostrzec drzewa, kwiaty czy inne elementy przyrody. Jest jedynie kukurydza. W końcu to ona pozwala się mieszkańcom utrzymać. Trudno po tak diametralnych zmianach przyzwyczaić się na nowo do tego świata. Chce pozostawić sobie choć cząstkę dawnego życia. Bierze pod opiekę zdziczały i zarośnięty Stary Park. Poznaje syna zarządcy dawnego dworu, właściciela Starego Parku. Dostaje u niego pracę i razem z nim przywraca dawną świetność temu miejscu. I po raz pierwszy w życiu sama na siebie zarabia.
Któregoś dnia na strychu zauważa pakiet pożółkłych listów. Dzięki nim udaje jej się prześledzić dramatyczną historię swojej babci, która nieszczęśliwie wyszła za mąż, ale wiernie trwała przy niekochanym mężczyźnie. Jej wsparciem przez całe życie była wymiana listów z tajemniczym Stachem. Z ich listów poznaje wstrząsające rodzinne wydarzenia z okresu wojny i po wojnie, z pobytu Stacha w areszcie na Rakowieckiej.
Lektura tych listów niczym układanie puzzli odkrywa przed bohaterką wiele tajemnic i stopniowo z zagubionej kobiety czyni świadomą swej siły Beatę ze Zwierzyńca. Taką właśnie na samym końcu staje się bohaterka „Listów z dziesiątej wsi” Agnieszki Olszanowskiej.
Źródło: Prószyński Media
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.